Polak napiwku nie da? To mu doliczymy!
Są takie momenty, kiedy człowiek czuje, że został zrobiony w balona. Nie chodzi o zimną zupę czy długie czekanie na rachunek. Chodzi o subtelną, ale coraz powszechniejszą praktykę - doliczanie opłaty za serwis, bez pytania, bez ostrzeżenia, czasem nawet bez słowa wyjaśnienia.


Są takie momenty, kiedy człowiek czuje, że został zrobiony w balona. Nie chodzi o zimną zupę czy długie czekanie na rachunek. Chodzi o subtelną, ale coraz powszechniejszą praktykę - doliczanie opłaty za serwis, bez pytania, bez ostrzeżenia, czasem nawet bez słowa wyjaśnienia.