Cięcia produkcji, albo globalne blackouty. Mamy problem z nadwyżkami produkcji „zielonej energii”
W Polsce mamy… za dużo „zielonej energii”. Nadwyżka produkcyjna nie może być wprowadzana do sieci elektroenergetycznej, bo to zagraża bezpieczeństwu jej działania i może spowodować globalne blackouty. Pozostaje więc odcinanie producentów od sieci. To zaś powoduje, że „zielone” moce produkcyjne nie są wykorzystywane. Tylko w roku 2024 w taki sposób utracono 920 GWh, a problem […] Artykuł Cięcia produkcji, albo globalne blackouty. Mamy problem z nadwyżkami produkcji „zielonej energii” pochodzi z serwisu PCH24.pl.

W Polsce mamy… za dużo „zielonej energii”. Nadwyżka produkcyjna nie może być wprowadzana do sieci elektroenergetycznej, bo to zagraża bezpieczeństwu jej działania i może spowodować globalne blackouty. Pozostaje więc odcinanie producentów od sieci. To zaś powoduje, że „zielone” moce produkcyjne nie są wykorzystywane. Tylko w roku 2024 w taki sposób utracono 920 GWh, a problem narasta.
Sprawę opisuje biznesalert.pl, który szacuje, że utracona „zielona energia” mogłaby zaspokoić zapotrzebowanie nawet 1,2 mln odbiorców. To tak, jakby zrezygnować z energii dla Łodzi i Poznania – porównuje medium.
Problem nadwyżki produkcyjnej narasta od lat, ale w ostatnim czasie jest coraz bardziej widoczny. W roku 2025 – tylko do końca lutego do systemu nie trafiło 93GWh „zielonej energii”, to już ponad 10 proc. więcej niż w całym roku 2023. Ta wielkość utraconej energii mogłaby przez rok zasilić 46 tys. gospodarstw.
– Wymuszona nierynkowa redukcja generacji OZE jest stosowana przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, operatora krajowego systemu przesyłowego elektroenergetycznego dla zapewnienia jego bezpiecznej pracy w warunkach nadwyżki generacji energii ponad zapotrzebowanie. Jest to środek zaradczy wykorzystywany przez PSE, tylko gdy inne działania okażą się niewystarczające. Bez takiej redukcji mogłoby dojść do wzrostu częstotliwości i napięć powyżej poziomów dopuszczalnych, co spowodowałoby zadziałanie automatyki zabezpieczeniowej i niekontrolowane wyłączenia elementów systemu – wyjaśnia Marek Wapiński, rzecznik prasowy PSE, cytowany przez portal.
Biznesalert dodaje zaś, że gdy mowa o blackoutach, to nie chodzi tylko o lokalne wyłączenia, bo skutki awarii miałyby globalny zasięg, wykraczający poza granice naszego kraju.
A jak zauważa medium, problem dopiero się zaczyna, bowiem wiosna dopiero rozkwita, a przed nami miesiące z największą generacją energii z fotowoltaiki. W roku ubiegłym „polecenia o konieczności odłączenia instalacji zaczęły pojawiać się w marcu (30 GWh), potem w kolejnych trzech wiosennych miesiącach, do końca czerwca nie dopuszczono do systemu łącznie 606 GWh energii ze słońca, czyli 81 procent. Chwile grozy są więc jeszcze przed branżą” – czytamy.
Szczególnie, że potencjał produkcyjny OZE w Polsce wzrósł przez rok o 1.1 GW.
Źródło: biznesalert.pl
MA
Artykuł Cięcia produkcji, albo globalne blackouty. Mamy problem z nadwyżkami produkcji „zielonej energii” pochodzi z serwisu PCH24.pl.