Cięcia produkcji, albo globalne blackouty. Mamy problem z nadwyżkami produkcji „zielonej energii”

W Polsce mamy… za dużo „zielonej energii”. Nadwyżka produkcyjna nie może być wprowadzana do sieci elektroenergetycznej, bo to zagraża bezpieczeństwu jej działania i może spowodować globalne blackouty. Pozostaje więc odcinanie producentów od sieci. To zaś powoduje, że „zielone” moce produkcyjne nie są wykorzystywane. Tylko w roku 2024 w taki sposób utracono 920 GWh, a problem […] Artykuł Cięcia produkcji, albo globalne blackouty. Mamy problem z nadwyżkami produkcji „zielonej energii” pochodzi z serwisu PCH24.pl.

Kwi 4, 2025 - 09:33
 0
Cięcia produkcji, albo globalne blackouty. Mamy problem z nadwyżkami produkcji „zielonej energii”

W Polsce mamy… za dużo „zielonej energii”. Nadwyżka produkcyjna nie może być wprowadzana do sieci elektroenergetycznej, bo to zagraża bezpieczeństwu jej działania i może spowodować globalne blackouty. Pozostaje więc odcinanie producentów od sieci. To zaś powoduje, że „zielone” moce produkcyjne nie są wykorzystywane. Tylko w roku 2024 w taki sposób utracono 920 GWh, a problem narasta.

Sprawę opisuje biznesalert.pl, który szacuje, że utracona „zielona energia” mogłaby zaspokoić zapotrzebowanie nawet 1,2 mln odbiorców. To tak, jakby zrezygnować z energii dla Łodzi i Poznania – porównuje medium.

Problem nadwyżki produkcyjnej narasta od lat, ale w ostatnim czasie jest coraz bardziej widoczny. W roku 2025 – tylko do końca lutego do systemu nie trafiło 93GWh „zielonej energii”, to już ponad 10 proc. więcej niż w całym roku 2023. Ta wielkość utraconej energii mogłaby przez rok zasilić 46 tys. gospodarstw.

Wymuszona nierynkowa redukcja generacji OZE jest stosowana przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, operatora krajowego systemu przesyłowego elektroenergetycznego dla zapewnienia jego bezpiecznej pracy w warunkach nadwyżki generacji energii ponad zapotrzebowanie. Jest to środek zaradczy wykorzystywany przez PSE, tylko gdy inne działania okażą się niewystarczające. Bez takiej redukcji mogłoby dojść do wzrostu częstotliwości i napięć powyżej poziomów dopuszczalnych, co spowodowałoby zadziałanie automatyki zabezpieczeniowej i niekontrolowane wyłączenia elementów systemu – wyjaśnia Marek Wapiński, rzecznik prasowy PSE, cytowany przez portal. 

Biznesalert dodaje zaś, że gdy mowa o blackoutach, to nie chodzi tylko o lokalne wyłączenia, bo skutki awarii miałyby globalny zasięg, wykraczający poza granice naszego kraju.

A jak zauważa medium, problem dopiero się zaczyna, bowiem wiosna dopiero rozkwita, a przed nami miesiące z największą generacją energii z fotowoltaiki. W roku ubiegłym „polecenia o konieczności odłączenia instalacji zaczęły pojawiać się w marcu (30 GWh), potem w kolejnych trzech wiosennych miesiącach, do końca czerwca nie dopuszczono do systemu łącznie 606 GWh energii ze słońca, czyli 81 procent. Chwile grozy są więc jeszcze przed branżą” – czytamy.

Szczególnie, że potencjał produkcyjny OZE w Polsce wzrósł przez rok o 1.1 GW.

Źródło: biznesalert.pl

MA

Artykuł Cięcia produkcji, albo globalne blackouty. Mamy problem z nadwyżkami produkcji „zielonej energii” pochodzi z serwisu PCH24.pl.