Tusk wzywa do działania ws. ceł Trumpa. Stanowcze słowa premiera

Premier Tusk skomentował decyzję Donalda Trumpa o wprowadzeniu ceł na produkty z UE. Amerykański prezydent zaliczył Unię do grona "przestępców handlowych" i obłożył 20-procentowymi taryfami. Dodał do tego globalne cła na samochody w wysokości 25 proc. Polska na tym oczywiście straci, ale nie tak wiele, jak inne państwa UE. "Przyjaźń oznacza partnerstwo. Partnerstwo oznacza prawdziwie i prawdziwie wzajemne taryfy. Potrzebne są odpowiednie decyzje" – pisze w serwisie X premier Donald Tusk. To jego reakcja na decyzję prezydenta USA, który nałożył 20-proc. cła na produkty z Unii. Dodajmy, że Polska bezpośrednio na nowych amerykańskich cłach nie straci wiele. Polski Instytut Ekonomiczny pochylił się nad danymi i wyliczył, że w najgorszym wypadku (scenariusz ostrej wojny handlowej między USA a UE połączonej z odwetem ze strony Unii) PKB Polski może zmaleć o 0,43 proc. Bez działań odwetowych UE byłoby to nieco mniej – 0,38 proc. W najlepszym przypadku stracimy stosunkowo niewiele: od 0,11 do 0,15 proc. PKB. Maksymalne spadki eksportu w wielu branżach nie powinny przekroczyć 4 procent. Spadki mogą wynikać z zakłócenia łańcuchów dostaw na skutek nakładania dodatkowych ceł przez obie strony i szerszego zakresu ograniczeń w handlu międzynarodowym. To przekłada się na wyższe koszty produkcji i mniejszą dostępność rynków zbytu oraz pogłębienie niepewności na rynkach, ograniczenie inwestycji i eksportu polskich firm uczestniczących w globalnych łańcuchach dostaw zarówno dla UE, jak i USA. UE szykuje ciętą ripostę dla Trumpa UE "przygotowuje się do dalszych środków zaradczych" w celu ochrony swoich interesów, powiedziała Ursula von der Leyen, wzywając USA do "przejścia od konfrontacji do negocjacji". "Finalizujemy już pierwszy pakiet środków zaradczych w odpowiedzi na cła na stal. Teraz przygotowujemy się do dalszych środków, aby chronić nasze interesy i nasze przedsiębiorstwa, jeśli negocjacje zakończą się fiaskiem" – mówiła przewodnicząca Komisji. Prezydent USA nałożył w środę minimalne cło w wysokości 10 proc. na wszystkie kraje, a UE została umieszczona na liście 60 "najgorszych przestępców" i obciążona wyższą stawką w wysokości 20 proc. Cła mają wejść w życie w przyszłą środę. Trump ogłosił również cła na samochody wyprodukowane poza USA, taryfa wynosi 25 proc. Te stawki wchodzą w życie ze skutkiem natychmiastowym. "Razem z moimi kolegami z rządu, moimi urzędnikami i UE przeanalizujemy sytuację i najlepszy sposób reakcji w nadchodzących godzinach i dniach. UE będzie musiała zareagować w sposób proporcjonalny, który ochroni naszych obywateli, naszych pracowników i nasze przedsiębiorstwa" – dodała von der Leyen. UE, stwierdziła wcześniej w przemówieniu do Parlamentu Europejskiego, ma w ręku wiele kart: od handlu po technologię, po "wielkość naszego rynku" i "podejdzie do tych negocjacji z pozycji siły". Bruksela ma już dwie listy produktów amerykańskich, które mogą zostać objęte taryfami, jak wcześniej powiedzieli urzędnicy UE, w tym jedną, która zawiera towary objęte zawieszonymi taryfami od 2018 r. Urzędnicy powiedzieli, że konieczne mogą być dalsze środki, które potencjalnie mogłyby zostać ukierunkowane na usługi.

Kwi 3, 2025 - 07:51
 0
Tusk wzywa do działania ws. ceł Trumpa. Stanowcze słowa premiera
Premier Tusk skomentował decyzję Donalda Trumpa o wprowadzeniu ceł na produkty z UE. Amerykański prezydent zaliczył Unię do grona "przestępców handlowych" i obłożył 20-procentowymi taryfami. Dodał do tego globalne cła na samochody w wysokości 25 proc. Polska na tym oczywiście straci, ale nie tak wiele, jak inne państwa UE. "Przyjaźń oznacza partnerstwo. Partnerstwo oznacza prawdziwie i prawdziwie wzajemne taryfy. Potrzebne są odpowiednie decyzje" – pisze w serwisie X premier Donald Tusk. To jego reakcja na decyzję prezydenta USA, który nałożył 20-proc. cła na produkty z Unii. Dodajmy, że Polska bezpośrednio na nowych amerykańskich cłach nie straci wiele. Polski Instytut Ekonomiczny pochylił się nad danymi i wyliczył, że w najgorszym wypadku (scenariusz ostrej wojny handlowej między USA a UE połączonej z odwetem ze strony Unii) PKB Polski może zmaleć o 0,43 proc. Bez działań odwetowych UE byłoby to nieco mniej – 0,38 proc. W najlepszym przypadku stracimy stosunkowo niewiele: od 0,11 do 0,15 proc. PKB. Maksymalne spadki eksportu w wielu branżach nie powinny przekroczyć 4 procent. Spadki mogą wynikać z zakłócenia łańcuchów dostaw na skutek nakładania dodatkowych ceł przez obie strony i szerszego zakresu ograniczeń w handlu międzynarodowym. To przekłada się na wyższe koszty produkcji i mniejszą dostępność rynków zbytu oraz pogłębienie niepewności na rynkach, ograniczenie inwestycji i eksportu polskich firm uczestniczących w globalnych łańcuchach dostaw zarówno dla UE, jak i USA. UE szykuje ciętą ripostę dla Trumpa UE "przygotowuje się do dalszych środków zaradczych" w celu ochrony swoich interesów, powiedziała Ursula von der Leyen, wzywając USA do "przejścia od konfrontacji do negocjacji". "Finalizujemy już pierwszy pakiet środków zaradczych w odpowiedzi na cła na stal. Teraz przygotowujemy się do dalszych środków, aby chronić nasze interesy i nasze przedsiębiorstwa, jeśli negocjacje zakończą się fiaskiem" – mówiła przewodnicząca Komisji. Prezydent USA nałożył w środę minimalne cło w wysokości 10 proc. na wszystkie kraje, a UE została umieszczona na liście 60 "najgorszych przestępców" i obciążona wyższą stawką w wysokości 20 proc. Cła mają wejść w życie w przyszłą środę. Trump ogłosił również cła na samochody wyprodukowane poza USA, taryfa wynosi 25 proc. Te stawki wchodzą w życie ze skutkiem natychmiastowym. "Razem z moimi kolegami z rządu, moimi urzędnikami i UE przeanalizujemy sytuację i najlepszy sposób reakcji w nadchodzących godzinach i dniach. UE będzie musiała zareagować w sposób proporcjonalny, który ochroni naszych obywateli, naszych pracowników i nasze przedsiębiorstwa" – dodała von der Leyen. UE, stwierdziła wcześniej w przemówieniu do Parlamentu Europejskiego, ma w ręku wiele kart: od handlu po technologię, po "wielkość naszego rynku" i "podejdzie do tych negocjacji z pozycji siły". Bruksela ma już dwie listy produktów amerykańskich, które mogą zostać objęte taryfami, jak wcześniej powiedzieli urzędnicy UE, w tym jedną, która zawiera towary objęte zawieszonymi taryfami od 2018 r. Urzędnicy powiedzieli, że konieczne mogą być dalsze środki, które potencjalnie mogłyby zostać ukierunkowane na usługi.