
Adam Małysz i Thomas Thurnbichler usiedli za stołem z białym obrusem w małej salce hotelu Kompas w Kranjskiej Gorze i ogłosili konkrety w sprawie najbliższej przyszłości polskich skoków - że Austriak odchodzi, a jego miejsce zajmuje Maciej Maciusiak. Thurnbichler pożegnał się, wszystkim podziękował i opuścił salę. Małysz został i musiał się mierzyć z pytaniami o nagły ruch zarządu swojego związku wykonany po konsultacjach z zawodnikami. Ruch, który wygląda na rozpisany na kolanie. Taki, w którego powodzenie trudno mi na razie uwierzyć - pisze w komentarzu do wydarzeń z Planicy dziennikarz Sport.pl, Jakub Balcerski.