O nowym tabu i ucieczce od technofatalizmu

Odkąd smartfon stał się naszym centrum zarządzania światem, mapą, portfelem, odbiornikiem radiowym, kategoria spędzanego przed nim czasu – liczonego w godzinach – w zasadzie niewiele mówi o badanych. Czas czasowi nierówny i zawsze musi być rozpatrywany w określonym kontekście. Wniosek jest jednak prosty: czujemy się przytłoczeni.

Kwi 2, 2025 - 14:34
 0
O nowym tabu i ucieczce od technofatalizmu

RysunekAnna Głąbicka

Było to bez wątpienia najdłuższe badanie ultrasonograficzne piersi w moim życiu. Lekarz kolejny raz wyciskał na mnie zimny żel, wygłaszając w stronę monitora swoje zdanie na temat nadużywania telefonów. Marzłam i czułam się zażenowana, ale mogłam mieć pretensję tylko do siebie, bo znowu zrobiłam to, czego sobie stanowczo zakazałam – na pytanie „Czym się pani zajmuje zawodowo?” powiedziałam prawdę. A potem było jak zwykle.

Niemal każdy, kto słyszy, że zajmuję się wpływem technologii na ludzi, ożywia się. Potem przychodzi pomieszanie ulgi z ekscytacją, jakby ktoś całe życie czekał na możliwość podzielenia się swoimi spostrzeżeniami. W tych monologach chodzi wyłącznie o wyrzucenie z siebie własnych obserwacji i niepokojów. Słucham więc o wnukach, które są karmione przy telefonie, byłych partnerkach i partnerach, z którymi nie dało się spędzać czasu, bo byli przyspawani do Instagrama czy X-a, no i oczywiście o obserwacjach z restauracji. „Obraz USG prawidłowy i on cały czas robił jej zdjęcia albo coś tam dłubał w telefonie, proszę pani, ona w swoim, i nawet nie rozmawiali, a my ze znajomymi mieliśmy schowane, zawsze tak robimy, brak zmian w piersiach, dobrze, że pani się bada regularnie, ale powiem pani, że ja to tego nie rozumiem, bo ja mam taki stary telefon specjalnie, żeby mnie nie kusiło. Proszę się wytrzeć i przyjść za rok. Ten świat to nie idzie w dobrym kierunku”.

Przeczytaj też:O zakazie telefonów w szkołach i ekranowych inkwizytorach

Obserwując tego typu reakcje, doszłam do wniosku, że temat obecności internetu i smartfonów w naszym życiu stał się czymś w rodzaju nowego tabu – czujemy, że coś tu jest nie tak, ale trudno nam się do tego przyznać, żeby nie wyjść na „uzależnionych”. W drugiej edycjiOgólnopolskich badań higieny cyfrowej dorosłych 2025, których wyniki zostaną ogłoszone na początku kwietnia, ponownie ponad połowa badanych osób odpowiedziała, że patrzenia w ekran jest w ich życiu dużo lub za dużo, a ponad 90 procent stwierdziło, że zdarzało im się scrollować zbyt długo. Kiedy pracowaliśmy z doktorką habilitowaną Magdą Woynarowską i profesorem Mariuszem Panczykiem nad narzędziem badawczym do tej analizy, bardzo mi zależało, aby umieścić w nim pytanie właśnie o subiektywną ocenę obecności ekranów w życiu osób dorosłych w Polsce.

Odkąd smartfon stał się naszym centrum zarządzania światem, mapą, portfelem, odbiornikiem radiowym, kategoria spędzanego przed nim czasu – liczonego w godzinach – w zasadzie niewiele mówi o badanych. Czas czasowi nierówny i zawsze musi być rozpatrywany w określonym kontekście. Wniosek jest jednak prosty: czujemy się przytłoczeni. Z jednej strony nie ma w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę poziom cyfryzacji najważniejszych dziedzin naszego życia. …