NBA: Poruszająca historia Inglesa. Wielki gest trenera Wolves

Joe Ingles to taki typ zawodnika, którego chciałby mieć w drużynie każdy trener. 37-letni Australijczyk zna swoje ograniczenia i nie marudzi nawet jeśli większość meczów zaczyna na ławce rezerwowych, cierpliwie czekając na swoją okazję. Grający obecnie w Minnesota Timberwolves weteran w piątek doczekał się jednak swojej szansy i wyszedł na plac gry w wyjściowym składzie […] The post NBA: Poruszająca historia Inglesa. Wielki gest trenera Wolves first appeared on PROBASKET.

Mar 22, 2025 - 13:12
 0
NBA: Poruszająca historia Inglesa. Wielki gest trenera Wolves

Joe Ingles to taki typ zawodnika, którego chciałby mieć w drużynie każdy trener. 37-letni Australijczyk zna swoje ograniczenia i nie marudzi nawet jeśli większość meczów zaczyna na ławce rezerwowych, cierpliwie czekając na swoją okazję. Grający obecnie w Minnesota Timberwolves weteran w piątek doczekał się jednak swojej szansy i wyszedł na plac gry w wyjściowym składzie po raz pierwszy od ponad trzech lat.


Poprzedni raz gdy Joe Ingles rozpoczął mecz w pierwszej piątce miał miejsce… w sezonie 2021-22, gdy był jeszcze koszykarzem Utah Jazz. W dwóch kolejnych kampaniach reprezentował barwy kolejno Milwaukee Bucks i Orlando Magic, jednak wszystkie ze swoich 114 występów rozpoczynał na ławce rezerwowych. Latem Australijczyk podpisał kontrakt z Minnesota Timberwolves i długo nic nie zapowiadało zmiany. Zawodnik z antypodów rzadko w ogóle pojawiał się na parkiecie, lecz w końcu dostał swoją szansę w starciu z New Orleans Pelicans.

Trenes Chris Finch zaskoczył chyba wszystkich, gdy okazało się, że 37-latek, który nie pełnił roli startera od stycznia 2022 nagle wyjdzie na parkiet w podstawowym składzie. Szkoleniowiec Wolves miał jednak swoje powody. Zmiana w składzie została dokonana z myślą o Jacobie, synu Inglesa. Chlopiec, który jest w spektrum autyzmu, w przeszłości miał trudności z oglądaniem meczów NBA z powodu przeciążenia sensorycznego, jakiego doświadczał w takich warunkach.

Jacob po raz pierwszy mógł obejrzeć spotkanie najlepszej ligi świata – w całości i na żywo – w środę, gdy Timberwolves również mierzyli się z Pelicans. Niestety, wówczas jego tata nie pojawił się na placu gry ani na minutę w starciu przegranym przez jego drużynę 119:115. Ponieważ jednak chłopiec w piątek znów pojawił się na trybunach, trener Finch zadbał o to, by Joe, który przez niemal miesiąc właściwie nie powąchał parkietu, tym razem znalazł się na nim już od samego początku.

Czasami trzeba po prostu zrobić to, co ludzkie. Zawsze mówimy, że tego typu rzeczy mają znaczenie, a te konkretne minuty były ważne z zupełnie innego powodu. Ktoś podsunął mi dziś pomysł, żeby upewnić się, że Joe pojawi się na parkiecie. Pomyślałem więc, że jeśli już, to musimy zrobić to z klasą. Chłopaki to poparli, co dało nam potrzebny impuls i dawkę dodatkowej energii – wyjaśnił swoją decyzję po meczu szkoleniowiec ekipy z Minneapolis, który przyznał też, że czuł się „emocjonalnie”.

Gest całej organizacji, a trenera w szczególności, miał tym większe znaczenie, że zbiegł się z ważnym wydarzeniem dla rodziny Ingles, która mieszka w Orlando. Renae, żona koszykarza wraz z trójką ich dzieci musieli przemierzyć niemal cały kraj, by dotrzeć na mecz do Minnesoty. Dzięki temu ośmioletni Jacob po raz pierwszy w życiu mógł obejrzeć, jak gra jego tata.

– Patrząc, jak chłonął każdą chwilę, nie mogłam powstrzymać łez dumy. Aby dojść do tego punktu, musiało minąć sześć lat ciężkiej pracy, poświęcenia i wytrwałości, ale teraz jesteśmy w tym miejscu, ciesząc się z tego niesamowitego osiągnięcia – skomentowała sytuację wyraźnie wzruszona Renae, była gwiazda netballu.

Przysłowiową łyżką dziegciu w beczce miodu był tylko sam występ 37-latka. Ingles spędził na parkiecie sześć minut i nie trafił żadnego z trzech rzutów, zapisując na swoje konto tylko jedną asystę, jednak w tym konkretnym przypadku chodziło o coś więcej, a indywidualne statystyki zdecydowanie zeszły na dalszy plan. Pokrzepiająca serca historia Australijczyka i jego rodziny mogła natchnąć ekipę Leśnych Wilków do wygranej 134:93 nad przeciwnikiem, z którym ledwie dwa dni wcześniej przegrali.

Jakby nie patrzeć, był to wielki gest w kierunku Inglesów, którzy od momentu diagnozy Jacoba musieli się zmagać z wieloma przeszkodami. Dzięki temu jednak mogli stać się głosem wielu inicjatyw i organizacji charytatywnych związanych z autyzmem i niejednokrotnie pomagali w promowaniu pokojów sensorycznych w obiektach sportowych w Utah, Milwaukee, Orlando czy rodzimym Melbourne.