NBA: Hall of Fame to dopiero początek? Legenda snuje plany na przyszłość
Chociaż od momentu, w którym Carmelo Anthony oficjalnie ogłosił zakończenie kariery minęły już niemal dwa lata, 40-latek ewidentnie nie zamierza zwalniać tempa. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w tym roku czeka go wyjątkowe wyróżnienie, a ponadto on sam snuje również ambitne plany na przyszłość, o czym nie omieszkał poinformować w najnowszym odcinku […] The post NBA: Hall of Fame to dopiero początek? Legenda snuje plany na przyszłość first appeared on PROBASKET.

Chociaż od momentu, w którym Carmelo Anthony oficjalnie ogłosił zakończenie kariery minęły już niemal dwa lata, 40-latek ewidentnie nie zamierza zwalniać tempa. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w tym roku czeka go wyjątkowe wyróżnienie, a ponadto on sam snuje również ambitne plany na przyszłość, o czym nie omieszkał poinformować w najnowszym odcinku swojego podcastu.
Chyba cały koszykarski wszechświat wiedział, że urodzony na Brooklynie były już gwiazdor NBA nie będzie musiał długo czekać, by dołączyć do grona największych legend tego sportu. Potwierdzenie dostaliśmy w środę, gdy niezawodny Shams Charania ujawnił, że Carmelo Anthony został już oficjalnie poinformowany o tym, że w tym roku czeka go zaszczyt dostania się do Koszykarskiej Galerii Sław im. Jamesa Naismitha.
Wszystko stanie się oficjalne w sobotę, gdy podczas rozgrywanego w San Antonio turnieju Final Four NCAA ogłoszona zostanie pełna lista tegorocznych wyróżnionych. Co ciekawe, nastąpi to dokładnie 22 lata po tym, jak Anthony – jako pierwszoroczniak – doprowadził prowadzoną przez Jima Boeheima ekipę Syracuse do akademickiego mistrzostwa kraju. W rozgrywanym w Superdome w Nowym Orleanie finale zawodnicy Orange pokonali Kansas 81:78.
Gdy w tym samym roku Carmelo został wybrany z trzecim numerem draftu przez Denver Nuggets, miał być swego rodzaju odpowiedzią na LeBrona Jamesa. Może i nie do końca mu to wyszło, jednak takiej kariery, jaką osiągnął były zawodnik również New York Knicks, Oklahoma City Thunder, Houston Rockets, Portland Trail Blazers i Los Angeles Lakers, pozazdrościć może mu większość współczesnych mu zawodników.
Prawdą jest, że Melo nigdy nie został wybrany najlepszym zawodnikiem NBA, a żadna z drużyn, w których grał, nie sięgnęła po mistrzostwo ligi (najbliżej byli Nuggets w roku 2009, jednak odpadli w finale Konferencji Zachodniej po porażce 2-4 z Lakers). Nie zmienia to jednak faktu, że aż dziesięciokrotnie brał udział w Meczach Gwiazd i w sumie sześć razy wybierano go do którejś z piątek All-NBA.
Ogółem w najlepszej lidze świata Anthony spędził 19 sezonów, w trakcie których zaliczył 1,260 występów (w tym 1,120 w wyjściowym składzie). W międzyczasie notował średnio 22,5 punktu, 6,2 zbiórki i 2,7 asysty na mecz, trafiając przy tym 44,7% wszystkich rzutów z gry, w tym 35,5% z dystansu. No i wisienka na torcie – zdobyte trzy razy z rzędu (2008, 2012 i 2016) olimpijskie złoto z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. Wystarczy z nawiązką, by dostać się do Galerii Sław.
Po zawieszeniu butów na kołku Carmelo zdecydowanie nie mógł narzekać na brak zajęć. Zaliczył kilka epizodów na szklanym ekranie, założył własną drużynę piłkarską (Puerto Rico FC, istniała tylko dwa lata, czego głównym powodem było zniszczenie stadionu przez huragan Maria we wrześniu 2017 roku), został biznesmenem, a nawet, co w dzisiejszych czasach nie dziwi, wraz z Kidem Mero zaczął prowadził podcast zatytułowany 7PM in Brooklyn.
W ostatnim jego odcinku 40-latek zdradził, że chciałby spróbować swoich sił w roli właściciela (lub członka grupy właścicielskiej) jednej z drużyn NBA. Podczas swojej bogatej kariery Melo grał w sześciu różnych zespołach, jednak sam przyznał, że interesuje go zakup tego, którego nie ma na tej liście.
– Chcę kupić Wizards. Będę świetnym właścicielem. [Jestem] byłym zawodnikiem, więc rozumiem graczy i personel. Wiem, jak być strategicznym, budować drużyny, ale znam też swoje braki. Wiem, czego nie wiem. Trzeba obsadzić odpowiednie osoby na konkretnych stanowiskach. Prezes czy GM – to też muszą być ludzie z wiedzą koszykarską, a po zatrudnieniu ich można wprowadzić w życie model biznesowy – stwierdził przyszły Hall of Famer.