NBA: Detroit przekracza wszelkie oczekiwania | Nikola Jokic i zabawa warta miliony
Cześć. Informuję, że najbliższy GWBA Camp odbędzie się 15-18 maja w Gliwicach. Lista już w zasadzie zamknięta, lecz z przyjemnością zapraszam dwie, trzy nowe osoby. Jeśli znasz temat i rozpatrywałeś kiedyś swój udział w wydarzeniu, to może być ten moment by do mnie napisać, adres znasz: gwiazdybasketu@gmail.com Cavaliers 122 Pistons 133 Bez Cade’a Cuninnghama, bez […]

Cześć. Informuję, że najbliższy GWBA Camp odbędzie się 15-18 maja w Gliwicach. Lista już w zasadzie zamknięta, lecz z przyjemnością zapraszam dwie, trzy nowe osoby. Jeśli znasz temat i rozpatrywałeś kiedyś swój udział w wydarzeniu, to może być ten moment by do mnie napisać, adres znasz: gwiazdybasketu@gmail.com
Cavaliers 122 Pistons 133
Bez Cade’a Cuninnghama, bez senior citizena Tobiasa Harrisa! Dennis Schroder (17 punktów 10 asyst) na piłce, Tim Hardaway Junior (32 punkty 7/11 zza łuku) startujący od trzech trafień z obwodu, Jalen Duren (16 punktów 13 zbiórek) dominujący fizycznie na tablicy (!) Ausar Thompson (18 punktów 10 zbiórek) szybkością turbujący Evana Mobleya. Ten ostatni miał być świeży, ostatnim razem otrzymał wolne od trenera, ale wyglądał cieniutko. Od razu sobie powiedzmy, że Evan Mobley to jest owszem difference maker, ale pod warunkiem, że rywal nie wbija w niego zębów.
Wczoraj linia bukmacherska na niego wynosiła 31.5 sumy punktów, zbiórek i asyst. Podejrzanie nisko jak na gościa, który był szykowany / oszczędzany specjalnie na ten mecz, który ostatnim razem wbił Pistons 30 punktów. Wtedy jednak nie było Donovana Mitchella, Deana Wade’a, do zespołu nie przybył jeszcze DeAndre Hunter, czyli zmiennicy na pozycji silnego-skrzydła. Najważniejsze jednak, Pistons nie byli tym zespołem, którym są teraz.
Sędziowie zezwolili na sporo kontaktu, co mi się bardzo podobało. Mecz miał charakter playoffs, choć Cavaliers nie chcą pewnie tego przyznać. Grali dzień po dniu i ich poziom wysiłku był niższy. Brakowało sił? Nie sądzę, tego po prostu nie idzie czasem wykreować, nie da się grać mocniej niż agresywny przeciwnik.
Isaiah Stewart jeden z najlepszych występów w karierze (14 punktów 4 zbiórki)! Tablica, zasłony, wyjścia do piłki, OBRONA, przejęcie zasłony, skoki do bloków z pomocy, umiejętne przykładanie masy. Wiecie co, Stewart zaczyna mi przypominać Draymonda Greena i to wcale nie jest żart! Ile on ma lat?
24 lata, 206 cm wzrostu, 225 centymetrów rozpiętości ramion, wszystko się zgadza! Aż sobie popatrzyłem na zaawansowane statystyki i uwaga: nie dość, że to jest gość ustawiający ton meczu, defensywny energizer za którym idziesz w dym, który w razie czego ruszy na LeBrona, nie ma problemu… sam zobacz (śmiech):
Najważniejsze, Stewart jako „najbliższy obrońca” ogranicza rywali do 46.1% skuteczności rzutów spod obręczy i to jest najlepszy wynik wśród wszystkich graczy NBA, którzy bronią w ten sposób minimum cztery próby w meczu!
No widzicie, Stewart, Thompson, Holland jako defensywni gracze zadaniowi to jest skarb tegoż młodego zespołu. To naprawdę zrobiła się drużyna przez duże D. De do er do u do ż do y do en do a! Jestem fanem!!! Bartosz Gajewski
Aha, dorobek Mobleya to 9 punktów 6 zbiórek i 4 asysty -> grupa typera: https://discord.gg/pfmyNN7Z
Clippers 132 Nets 100
LAC siedzieli w Nowym Jorku od trzech dni, więc istniało ryzyko, że może im zabraknąć koncentracji, hehe. Jednak w tym układzie, bez środkowego Day’Rona Sharpe’a, bez PF/C Noah Clowneya, z niewiele ponad stukilogramowym Claxtonem jako jedynym podkoszowym, ta rywalizacja nie miała racji bytu, tu rywalizacji nie było żadnej. Clippers zwierający szeregi przed playoffs, grający o bezpieczniejszą pozycję w tabeli, rozjechali miejscowych jak bukowy wałek obsypaną mąką stolnicę.
Kawhi 5/6 zza łuku i 31 punktów, Zubac 9/9 z gry w dwie kwarty, Harden 17 punktów 6 asyst też w dwie kwarty z minutami, 19/37 zza łuku jako drużyna. Nie do ruszenia, perfekcyjny mecz w wykonaniu ekipy Tyronna Lue, może za wyjątkiem nieco leniwych powrotów do obrony, ale to już kwestia ogromnej przewagi i tryb oszczędnościowy. Batum, Dunn, Jones Jr jako defensywni gracze zadaniowi, Bogdan Bogdanovic ściągnięty pięknie z ATL.
Co tu wiele pisać, Clippers to kolejna organizacja, która kadrowo wiedziała co robi. Wyobraźcie sobie, że zechcieliby jednak przyznać maksymalny kontrakt PG-13. Ile pozytywnej koszykówki i dobrych emocji, wróć…. ile dobrej koszykówki i pozytywnych emocji odebraliby światu, ilu ludzi od siebie odstręczyli? Gwiazdy owszem, rządzą NBA, ale trzeba wiedzieć kiedy ma się do czynienia z gwiazdą upadłą, która nie wie kiedy i jak ze sceny zejść, żeby było elegancko.
Przy okazji, zastanawiam się, czy Paul George żałuje podpisania maksymalnej umowy w Philadelphi. Rozwalił do reszty zespół Sixers, zniechęcił kibiców, jest symbolem porażki, mówi się o nim jako najgorszej umowie w lidze, ludzie wytykają go palcami jak cwaniaka, który się obłowił cudzym kosztem, jak oszusta niemalże. Po co mu to było? Po co mu te wszystkie podcasty, których i tak nikt nie chce teraz słuchać, bo tylko ludzi denerwują… pewnie Paul obciera w tym momencie łzy banknotami studolarowymi. Pali nimi w piecu jak kolumbijski Pablo Escobar skitrany w lesie. Był jakiś niekolumbijski Pablo?
Knicks 117 Bucks 107
Doc Rivers też ociera łzy. Dame Lillard OUT i nie wiadomo co z nim dalej będzie. No niestety, ale silna postać na piłce w tych czasach to wymóg nie tylko w NBA, ale na każdym poziomie. Zapytajcie chłopaków z Orlando Magic albo ekipy Brooklynu z meczu powyżej. Na pewno tego rodzaju postacią nie jest Ryan Rollins, u którego tutaj zdolności przywódczych nie widzę mimo skutecznego występu: 20 punktów 4 asysty 4 straty.
Śmieję się trochę, bo Knicks bez Brunsona, McBride’a i Payne’a. Na piłce awaryjnie weteran parkietów Delon Wright, przy czym jego największy walor stanowi raczej defensywa niż gra w ataku i zawiadywanie tempem gry. Różnicę w tym spotkaniu zrobił nie kto inny tylko kolega Josh Hart (13 punktów 14 zbiórek 8 asyst) oto gość, który nakręcał sprężynę w zegarku Knicks, a punktowanie wzięli na siebie nie Karl Towns, który matchup miał ciężki i niewygodny, ale skrzydłowi: Anunoby i Bridges do spółki wnieśli 57 punktów na 45 rzutach. Dużo, nie dużo? Wy mi powiedzcie, na Bucks wystarczyło jak widać.
Także tego, nie trzeba już szukać kozła ofiarnego panie Doc. Bez udziału Lillarda ma pan usprawiedliwienie, może wręcz bajać o perspektywach, co by było gdyby Dame był zdrowy. Teraz wolny od ciężaru oczekiwań zróbcie wynik ponad stan. Tak to z panem działa, ja to wiem. Wczoraj wyleciał świetny fachowiec Taylor Jenkins, bo nie potrafił trzymać hierarchii w szatni, bo wszystkich równo traktował i relacji nie budował koleżeńskich z zawodnikami. Pan to umiesz! Koniec końców zbraknie dyspozycji i pomysłów albo raczej pomysłów i dyspozycji. Pole do popisu zostanie odebrane Giannisowi, AJ Green nie będzie trafiał i polecicie na wakacje do Cancun. Pole golfowe już zarezerwowane przecież.
Różnica jest tylko taka, że Jenkins poleciał, Thibodeau zaraz poleci, a pan dalej będziesz miał pracę i ja to szanuję, hehe.
Suns 109 Wolves 124
Anthony Edwards dostał od swego idola Kevina Duranta łokciem w twarz i stracił całą kwartę gry. Nie miało znaczenia, bo gospodarze i tak kontrolowali wynik, przebieg spotkania. Mecz totalnie bez obrony. Suns przegrali, zdecydowanie przegrali zawody w których zaliczyli 18/37 zza łuku!!!
Oto jak bardzo są źle zorganizowani i mało przystojni. Oto jak nieskładnie współpracują i jak ich należy traktować. Mam nadzieję, że do play-in jednak nie wejdą. To będzie dobra lekcja dla wszystkich. Devin Booker w 39 minut na placu: 10 punktów 4/14 z gry 0/6 zza luku. Nie licząc jego wkładu, Suns trafili więc 18/31, czyli 58% trójek! Booker mili Państwo to powinien zostać zdezaktywowany do zakończenia rundy zasadniczej, Suns graliby lepiej, zaręczam. Gdybym był złośliwy to bym napisał tak: „to się zrobił truteń niesamowity po obu stronach, jeszcze tylko brakuje, żeby podcasty zaczął nagrywać”. Jednak ponieważ jestem starszy, mądrzejszy i mniej zjadliwy, napiszę: „uważam, że od paru tygodni Book gra z kontuzją”.
Randle (25/6/8) Gobert (17/13) Edwards (20/4/5) McDaniels (16) DiVincenzo (13/5). Nie chcę zapeszać, ale fizyczność Wolves może pozytywnie zaskoczyć na przestrzeni kolejnego miesiąca z małym haczykiem pewnie.
Warriors 111 Pelicans 95
Ograli gospodarzy panowie Wojownicy, bo spróbowali by nie. Curry po kontuzji niewiele skuteczny, ale napastliwy strzelecko (7/21 z gry, 5/16 trójek) Butler i Green powiedzmy, że solidni choć niewiele widoczni. Różnicę stanowi wykorzystanie graczy zadaniowych. Bardzo ciekawą postacią w ekipie Steve Kerra, jest środkowy Quentin Post (15 punktów 6 zbiórek 2 asysty) na którego zresztą stawialiśmy.
O przepraszam Quinten nie Quentin. Wysoki, kumaty chłop. Seryjnie rzuca zza łuku, przestrzeń generuje jak jakiś Dirk Nowitzki, sprytnie się rusza bez piłki, podsłania, ruchliwy chłopak, fajny fajny. Wiadomo, że w obronie problematyczny gdy ma wyjść poza pole trzech sekund, ale w epizodycznych rolach super.
Pels rozbici kadrowo całkowicie, kto tam obecnie pociąga za sznurki… Bruce Brown? No właśnie. Willie Green musi zostać zwolniony, bo tak bezjajecznej ekipy grającej znacząco poniżej potencjału przez lata nie było w lidze. Taylor Jenkins powinien już otrzymać telefon.
Jazz 93 Nuggets 129
Zabawili się niedawni mistrzowie NBA z chłopakami Willa Hardy’ego. Jokic, Porter, Braun, Westbrook. Dwanaście przechwytów, trzynaście (!) bloków po stronie Denver. Pod koszem miazga 64 do 46 w polu trzech sekund. Jokic w swoim żywiole 27 punktów 14 zbiórek 6 asyst i TO, na zakończenie pierwszej połowy:
A może wolicie tę perspektywę? Dajcie znać!
Fajna taka zabawa, za którą zarabiasz miliony, co? Serio, Jokic zarabia ponad milion złotych za każdy mecz! Tym bardziej szacunek za to, że jeszcze nam się nie odkleił.
Dobrego dnia wszystkim, Patronami odcinka są TBodzio oraz Wąż w damskiej szatni, dziękuję za uznanie, pozdrawiam! B