Kraków. Gdzie mieszkania są najdroższe i dlaczego 500 tys. zł już nie wystarczy?
W ciągu ostatnich pięciu lat ceny mieszkań w Krakowie wzrosły bardziej niż w jakimkolwiek innym dużym mieście w Polsce. Od 2020 roku stawki za metr kwadratowy nowych lokali poszybowały w górę aż o ponad 70 procent. Dziś własne „M” w stolicy Małopolski to wydatek rzędu 16,4 tys. zł za mkw. na rynku pierwotnym i prawie […] Artykuł Kraków. Gdzie mieszkania są najdroższe i dlaczego 500 tys. zł już nie wystarczy? pochodzi z serwisu KRKnews.

W ciągu ostatnich pięciu lat ceny mieszkań w Krakowie wzrosły bardziej niż w jakimkolwiek innym dużym mieście w Polsce. Od 2020 roku stawki za metr kwadratowy nowych lokali poszybowały w górę aż o ponad 70 procent. Dziś własne „M” w stolicy Małopolski to wydatek rzędu 16,4 tys. zł za mkw. na rynku pierwotnym i prawie 15,9 tys. zł na rynku wtórnym. Jeszcze pięć lat temu takie liczby wydawały się nierealne – dziś są codziennością.
Kraków najdroższy w historii
Jeśli komuś wydawało się, że ceny w Krakowie już osiągnęły swój szczyt, to był w błędzie. Jak pokazują dane Otodom, wśród siedmiu największych miast to właśnie Kraków zanotował największy wzrost cen w ostatnim pięcioleciu.
Na rynku nowych mieszkań stawki wzrosły o ponad 70%, a na rynku wtórnym o 67%. Dla porównania – w Warszawie i we Wrocławiu nowe lokale zdrożały o 70%, ale ceny mieszkań z drugiej ręki rosły już wolniej. Najmniejsze zmiany zanotowano w Trójmieście – tam wzrosty nie przekroczyły 50%.
– W Krakowie obserwujemy sytuację, w której ceny na rynku wtórnym niemal zrównały się z tymi z rynku pierwotnego. To efekt zarówno ograniczonej podaży nowych inwestycji w atrakcyjnych lokalizacjach, jak i rosnących oczekiwań sprzedających – mówi Katarzyna Kuniewicz, dyrektor badań rynku Otodom.
500 tysięcy to za mało
Z najnowszego badania Otodom wynika, że 25% osób szukających mieszkania w Krakowie chciałoby zmieścić się w budżecie do 500 tys. zł. Rzeczywistość jest jednak brutalna – aż 20% transakcji dotyczy dziś mieszkań droższych niż 1,1 mln zł.
– To pokazuje gigantyczną przepaść między marzeniami kupujących a możliwościami rynku. Nawet na rynku wtórnym trudno dziś znaleźć coś sensownego za pół miliona. Takie oferty albo są bardzo małe, albo wymagają generalnego remontu i znajdują się daleko od centrum – komentuje Kuniewicz.
Najdrożej na Starym Mieście i w Krowodrzy
Gdzie w Krakowie zapłacimy najwięcej? Prym wiodą tradycyjnie trzy dzielnice: Stare Miasto, Grzegórzki i Krowodrza. To właśnie tam średnie ceny mieszkań na rynku pierwotnym osiągają dziś od 20 do nawet 23 tys. zł za metr kwadratowy. Co istotne – na rynku wtórnym ceny są równie wysokie, a w przypadku wyremontowanych, dobrze zlokalizowanych mieszkań nawet wyższe.
Wśród drogich dzielnic zaczyna się pojawiać też Pogórze, które jeszcze kilka lat temu było postrzegane jako tańsza alternatywa dla Krowodrzy. Dziś to już przeszłość – ceny przekraczające 20 tys. zł/mkw. nie są tam rzadkością.
Dlaczego tak drogo?
Eksperci nie mają wątpliwości – kluczowe znaczenie mają lokalizacja, ograniczona podaż, wysoki standard i „renoma miejsca”. Mieszkania w takich dzielnicach nie tracą na wartości, nawet jeśli rynek spowalnia.
– Wysokie ceny w takich lokalizacjach nie odstraszają inwestorów. Wręcz przeciwnie – traktują oni te nieruchomości jako bezpieczną lokatę kapitału. Dlatego trudno spodziewać się spadków. Stabilność i popyt są tam właściwie niezależne od sytuacji gospodarczej – podsumowuje Milena Chełchowska, ekspertka Otodom.
I co dalej?
Po latach dynamicznych wzrostów rynek zaczyna się stabilizować – przynajmniej w ujęciu średnich cen. Jednak jeśli ktoś liczył na szybkie spadki, to będzie rozczarowany. Eksperci zgodnie twierdzą, że Kraków pozostanie jednym z najdroższych miast w Polsce, a różnica między oczekiwaniami kupujących a realiami rynku będzie się raczej pogłębiać niż zmniejszać.
W praktyce oznacza to jedno: kto dziś szuka mieszkania w Krakowie, musi mieć gruby portfel – i coraz mniej złudzeń.
Kraków w ogonie dostępności najmu. Drogo i trudno, choć taniej niż w Warszawie
Artykuł Kraków. Gdzie mieszkania są najdroższe i dlaczego 500 tys. zł już nie wystarczy? pochodzi z serwisu KRKnews.