Czy ratuszowi urzędnicy uważają, że lublinianie będą jeździć na Mełgiewską, żeby wyrzucić parę podartych rajstop?
Obawiam się, że sposób segregacji tekstyliów, którą nakazuje Unia Europejska - i o czym wiadomo było od dawna - nie został w Lublinie przemyślany. Nie jesteśmy zresztą jedyni, w innych miastach jest na ogół podobnie.

