Wyniki NBA: 52 punkty i 12 trójek Curry’ego, triple-double Avdijii i Draymonda, kolejny uraz Sochana

Stephen Curry znów był w swoim żywiole. Minionej nocy rozgrywający po raz kolejny “eksplodował” i po trafieniu aż 12 trójek zapisał na swoim koncie zawrotne 52 punkty. Jego Golden State Warriors pokonali Memphis Grizzlies i wskoczyli tym samym na 5. miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej. Działo się również w Milwaukee, gdzie pod nieobecność Damiana Lillarda […] The post Wyniki NBA: 52 punkty i 12 trójek Curry’ego, triple-double Avdijii i Draymonda, kolejny uraz Sochana first appeared on PROBASKET.

Kwi 2, 2025 - 05:51
 0
Wyniki NBA: 52 punkty i 12 trójek Curry’ego, triple-double Avdijii i Draymonda, kolejny uraz Sochana


Stephen Curry znów był w swoim żywiole. Minionej nocy rozgrywający po raz kolejny “eksplodował” i po trafieniu aż 12 trójek zapisał na swoim koncie zawrotne 52 punkty. Jego Golden State Warriors pokonali Memphis Grizzlies i wskoczyli tym samym na 5. miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej. Działo się również w Milwaukee, gdzie pod nieobecność Damiana Lillarda oraz Kevina Duranta Bucks pokonali Phoenix Suns. Emocji nie zabrakło w Denver, gdzie o losach starcia Nuggets i fantastycznego tej nocy Jokicia z Timberwolves przesądziła dogrywka. W spotkaniu Spurs zabrakło Jeremy’ego Sochana, który znów odczuwa dyskomfort w okolicy pleców i nie zagra również w kolejnym meczu Ostróg.


Atlanta Hawks – Portland Trail Blazers 113:127

Statystyki

  • Atlanta Hawks igrają z ogniem. Ekipa z Georgii przegrała już trzy z czterech ostatnich spotkań i choć w dalszym ciągu utrzymuje 8. pozycję w tabeli Konferencji Wschodniej, to tuż za ich plecami czają się Miami Heat oraz Chicago Bulls. Warto zwrócić uwagę na ten wyścig w ostatnich dniach sezonu zasadniczego. 
  • O końcowym rezultacie przesądziły głównie druga i trzecia odsłona, w których Portland Trail Blazers objęli prowadzenie, a następnie zbudowali swoją przewagę (82:97). Groźnie zrobiło się jeszcze w ostatniej części, kiedy to gospodarze zbliżyli się na cztery oczka (100:104), ale zimną krew zachowali m.in. Deni Avdija, Dalano Banton czy Matisse Thybulle i nie dali oni wyrwać sobie już prowadzenia. 
  • — 19 naszych strat i 19 ofensywnych zbiórek Portland. Ich wzrost miał tutaj spore znaczenie, ale my musimy dokładniej podawać. […] Pomimo tego zmniejszyliśmy stratę do czterech punktów. To coś regularnego dla tej grupy, zawsze walczą — mówił po meczu trener Hawks Quin Snyder
  • Shadeon Sharpe popisał się imponującym double-double w postaci 33 punktów i 10 zbiórek. Potrójną zdobycz (2. w swojej karierze) zaliczył jednak Deni Avdija, autor 32 punktów, 15 zbiórek i 10 asyst. W szeregach Atlanty prym wiedli Trae Young (29 punktów, 15 asyst) oraz Dyson Daniels (22 punkty, 10 zbiórek). 

Milwaukee Bucks – Phoenix Suns 133:123

Statystyki

  • Oba zespoły podeszły do tego spotkania osłabione nieobecnością jednego ze swoich liderów. Phoenix Suns muszą radzić sobie bez Kevina Duranta, który kilka dni temu doznał urazu kostki po ataku na kosz. W składzie Milwaukee Bucks w dalszym ciągu brakuje Damiana Lillarda, który boryka się z podobnym problemem co Victor Wembanyama
  • Przyjezdni zaczęli kiepsko, podczas gdy Kozły wykorzystały 11 z 16 rzutów z gry w pierwszej kwarcie, dzięki czemu szybko zdołały zbudować sobie dwucyfrową przewagę (31:19). Phoenix odpowiedzieli jednak w drugiej części. Na wysokości zadania stanął wówczas Devin Booker, który w pojedynkę zdobył 15 punktów, choć Suns cały czas musieli gonić wynik (60:57).
  • Po powrocie raz jeszcze piekielnie skuteczni byli Bucks, którzy tym razem wykorzystywali aż 72,2% swoich prób z gry, w tym 71,4% zza łuku. Bezbłędny był m.in. Giannis Antetokounmpo, który napędzał ofensywę gospodarzy (95:79). W czwartej “ćwiartce” Phoenix próbowali jeszcze zniwelować straty — skutecznością 5/7 za trzy popisał się wówczas Grayson Allen — ale na ich 40 punktów gracze Milwaukee odpowiedzieli 38 i w mniejszym lub większym stopniu kontrolowali przebieg meczu do ostatniej syreny. 
  • Podwójną zdobyczą w postaci 37 punktów i aż 11 asyst popisał się Antetokounmpo. — W obliczu nieobecności Dame’a powiedziałem Giannisowi kilka dni temu “Jesteś teraz dosłownie naszym rozgrywającym. Musisz rozgrywać piłkę i zdobywać punkty. Musisz ściągać na siebie uwagę, a my musimy ufać, że podejmiesz dobrą decyzję — mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Doc Rivers.
  • Ryan Rollins dorzucił 23 punkty i pięć asyst, z kolei Brook Lopez zapisał na swoim koncie 22 oczka, sześć zbiórek i sześć asyst. Po stronie Suns dwoił się i troił Devin Booker, autor 39 punktów i 11 asyst. Wspierali go głównie Collin Gillespie (18 punktów, 4 asysty) oraz Nick Richards (13 punktów, 11 zbiórek). Oprócz Duranta nie zagrał również Bradley Beal i ostatecznie ekipa z Arizony skorzystała wyłącznie z trzech rezerwowych. 

New York Knicks – Philadelphia 76ers 105:91

Statystyki

  • Pomimo nieobecności Karla-Anthony’ego Townsa (choroba), a także kontuzjowanego w dalszym ciągu Jalena Brunsona (kostka) New York Knicks byli zdecydowanym faworytem pojedynku z Philadelphia 76ers i nie mogli pozwolić sobie na wpadkę. Zaczęło się dobrze, bo już w pierwszej kwarcie podopieczni Toma Thibodeau rozpoczęli budowę swojej przewagi (35:26). Kluczowa okazała się druga odsłona, w której Sixers zdołali zaaplikować rywalom jedynie 16 oczek (1/11 za trzy w 2Q), choć ofensywa gospodarzy również nie funkcjonowała wówczas najlepiej (59:42).
  • Po powrocie na parkiet fragment dobrej gry zaliczył Quentin Grimes, bezbłędni z gry w trzeciej odsłonie byli z kolei Lonnie Walker IV (3/3) oraz Adem Bona (2/2) i tym samym przyjezdni zdołali zmniejszyć nagle swoją stratę do siedmiu punktów. W porę odpowiedział jednak Mikal Bridges, w ostatniej części swoje dorzucił Landry Shamet i Knicks zdołali bez większych problemów dowieźć prowadzenie do końcowej syreny.
  • Najlepszym punktującym NYK był tej nocy OG Anunoby, autor 27 oczek. Double-double w postaci 14 punktów i 14 zbiórek popisał się Mitchell Robinson, z kolei wchodzący z ławki Landry Shamet dorzucił 20 oczek. Po drugiej stronie dobrze wypadł Quentin Grimes, który na swoim koncie zapisał 26 punktów, pięć asyst i trzy przechwyty. 

Chicago Bulls – Toronto Raptors 137:118

Statystyki

  • Minionej nocy Chicago Bulls przypieczętowali miejsce w turnieju play-in i wyeliminowali tym samym swojego  rywala Toronto Raptors z walki o czołową dziesiątkę Konferencji Wschodniej. — Play-in to skomplikowana sprawa. To jeden mecz – wygrywasz albo odpadasz, więc trzeba dać z siebie wszystko. Wciąż możemy walczyć o przewagę własnego parkietu. Zostało nam jeszcze kilka meczów przed play-in. Musimy je wykorzystać, aby się przygotować, pracować nad naszymi nawykami i zbudować rytm — mówił tuż po zakończeniu meczu Nikola Vucević
  • Środkowy odegrał kluczową rolę w budowaniu przewagi na przestrzeni trzech pierwszych kwart, po których Byki prowadziły 102:79 i pewnym krokiem zmierzały po zwycięstwo. Czarnogórzec zdobył ostatecznie double-double w postaci 22 punktów i 10 zbiórek. Świetne występy zaliczyli też Coby White (28 punktów, 6 asyst) oraz rezerwowy Talen Horton-Tucker (27 punktów, 6 zbiórek).
  • Po drugiej stronie najlepiej poradzili sobie Immanuel Quickley (17 punktów, 9 asyst) oraz Ja’Kobe Walter (17 punktów, 4 asysty; 5/5 za trzy). Zdecydowanie poniżej oczekiwać spisał się Scottie Barnes, autor dziewięciu punktów (4/14 z gry), czterech zbiórek i czterech asyst. 

Memphis Grizzlies – Golden State Warriors 125:134

Statystyki

  • Ta noc bez wątpienia należała do Stephena Curry’ego. Rozgrywający już od pierwszych minut był motorem napędowym Golden State Warriors, a po pierwszej kwarcie miał na swoim koncie aż 19 punktów, podczas gdy jego zespół cieszył się względnie komfortowym prowadzeniem (32:45). Po drugiej stronie parkietu odpowiadał Desmond Bane, który zaliczył jednak fatalną drugą kwartę (0/5 z gry). Na wysokości zadania stanęli Ja Morant i Jaren Jackson Jr., ale Memphis Grizzlies i tak schodzili na przerwę ze stratą (66:74).
  • Curry skompletował do przerwy 33 punkty i nie miał zamiaru zwalniać. W trzecim odsłonie lider Wojowników dorzucił 13 oczek, jednak brakowało mu wsparcia ze strony partnerów, którzy nie byli w stanie odnaleźć rytmu strzeleckiego (5/19 z gry i 2/7 za trzy). Grizzlies, którzy nie mieli tego typu problemów (65% z gry i 62,5% za trzy w 3Q) wykorzystali ofensywą niemoc rywala i doprowadzili do remisu (103:103).
  • Gospodarzom zabrakło jednak paliwa na ostatnią część gry, w której nie byli już tak skuteczni (9/24 z gry). Swoje robił Jimmy Butler III, który skutecznie atakował kosz i wymuszał tym samym rzuty wolne (6/6). W ataku pogubił się nieco Curry, ale w końcówce kluczowymi trafieniami popisali się Brandin Podziemski i Moses Moody, więc Wojownikom i tak udało się odnieść zwycięstwo.
  • W końcowym rozrachunku Stephen Curry skompletował 52 punkty, 10 zbiórek, osiem asyst i pięć przechwytów w tym samym budynku, w którym w grudniu zdobył zaledwie dwa “oczka” po skuteczności 0/7 z gry. — To w ogóle nie przeszło mi przez myśl. Mówiłem wam, że mam amnezję, dlatego nigdy nie przestaję rzucać. To oczywiście inna część sezonu, inny zespół i inna stawka — mówił po meczu rozgrywający.
  • Popisowy występ zaliczył też Jimmy Butler, autor 27 punktów, sześciu zbiórek, czterech asyst i trzech przechwytów. Draymond Green popisał się z kolei triple-double w postaci 13 punktów, 10 zbiórek i 12 asyst. Wygrana pozwoliła Warriors wyprzedzić Grizzlies w tabeli i wskoczyć tym samym na 5. pozycję. 
  • Dla Memphis jest to już czwarta z rzędu porażka, a zarazem siódma w ośmiu ostatnich występach. Minionej nocy prym wiódł Ja Morant, autor 36 punktów i sześciu asyst, który w trakcie spotkania znów prosił się o problemy, pokazując gest “strzału z broni” w kierunku ławki GSW. Jaren Jackson Jr. Dorzucił 22 oczka i zebrał siedem piłek.