NBA: Nowa broń Warriors? Prędzej można by się spodziewać hiszpańskiej inkwizycji
Wydaje się, że gdy twoim trenerem jest Steve Kerr, a jednym z boiskowych kompanów – sam Stephen Curry, rzuty z dystansu powinieneś mieć opanowane przynajmniej w stopniu wystarczającym. Tymczasem Kevon Looney rzadko w ogóle decyduje się na tego typu wykończenie akcji swojej drużyny, więc nic dziwnego, że gdy mu w końcu wpadło, cała ławka rezerwowych […] The post NBA: Nowa broń Warriors? Prędzej można by się spodziewać hiszpańskiej inkwizycji first appeared on PROBASKET.

Wydaje się, że gdy twoim trenerem jest Steve Kerr, a jednym z boiskowych kompanów – sam Stephen Curry, rzuty z dystansu powinieneś mieć opanowane przynajmniej w stopniu wystarczającym. Tymczasem Kevon Looney rzadko w ogóle decyduje się na tego typu wykończenie akcji swojej drużyny, więc nic dziwnego, że gdy mu w końcu wpadło, cała ławka rezerwowych Golden State Warriors świętowała jakby właśnie zdobyli mistrzostwo NBA.
Być może środkowy ekipy z San Francisco potrzebował po prostu znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie. Na niewiele ponad trzy minuty do końca meczu, gdy Golden State Warriors prowadzili z San Antonio Spurs 141:99, znajdujący się w narożniku boiska kompletnie nieobstawiony Kevon Looney otrzymał podanie od Pata Spencera i, niewiele myśląc, zupełnie nie w swoim stylu zdecydował sie przymierzyć zza łuku.
Piłka wpadła do kosza, co wywołało powszechną euforię. Również przebywający na parkiecie Gui Santos uniósł rękę w górę w geście triumfu, a znajdujący się przy linii bocznej Brandin Podziemski, Quinten Post i reszta rezerwowych wprost wpadła w zachwyt. Szczególnie niedoszły (chyba) reprezentant Polski miał minę jakby właśnie znalazł brylant w amerykańskim odpowiedniku kaszanki.