Nadciąga drastyczna zmiana pogody. Takich wahań nikt się nie spodziewał

Panujące obecnie w Polsce mrozy są dość dokuczliwe. Aura po prostu odzwyczaiła nas od takich doznań. Tym mocniej odczujemy zmianę, która nadciąga do Polski. Za kilka dni uderzy w nas fala styczniowych upałów, bo inaczej tego zjawiska nie da się nazwać. Faktem jest, że pogodę w Polsce coraz bardziej cechuje zmienność i nieprzewidywalność, czego dowodem jest nadchodząca zmiana. Ledwie zaliczyliśmy rekordowy mróz, a już mówimy o temperaturach rzędu kilkunastu stopni na plusie. Styczniowe "upały" mają nadejść lada dzień. Obecnie mamy najchłodniejszy okres tej zimy. Ostatni raz tak ekstremalne temperatury odnotowano w 1940 roku. W nocy z 16 na 17 lutego w Litworowym Kotle w Tatrach termometry wskazały -41,13 stopnia Celsjusza. To rekord zimna w Polsce. Mróz ściska dalej, zimno jest w całej Polsce i tak będzie przez najbliższe kilka dni. Co potem? Przyjdzie zmiana, ale równie drastyczna. Do Polski nadciągnie fala ciepłego powietrza, które podniesie temperaturę o dwadzieścia lub więcej stopni do góry. To nie żart, w wielu miejscach spodziewamy się kilkunastu stopni na plusie. Ale po kolei. Według prognoz zima w Polsce utrzyma się jeszcze kilka dni, po czym ma nadejść zmiana pogody. Do naszego kraju zacznie napływać coraz cieplejsze powietrze, które sprawi, że na przełomie tygodnia temperatura w niektórych regionach wyraźnie przekroczy 10 st. C. Ciepło zapowiada się również początek marca. Zmiana będzie brutalna Nadchodzące dni zwiastują dla nas prawdziwy pogodowy rollercoaster. Będzie to trudne, bo czekają nas potężne dobowe wahania temperatury. Obecnie mamy około zera lub lekki mróz w ciągu dnia, w nocy temperatura spada do ok. 5-10 stopni poniżej zera. W najbliższe dni nocne mrozy odpuszczą tylko odrobinę, do 5-8 stopni poniżej zera, za to w dzień może być w okolicach 5-9 stopni na plusie. Jak to może wyglądać? Rzućmy okiem na prognozę dla Warszawy, czyli mniej więcej środek Polski. Największa zmiana jest spodziewana w stolicy w weekend. W sobotę w dzień ma być do 4 stopni na plusie i -8 w nocy. W poniedziałek będzie już 7 na plusie w dzień i 1 stopnień w nocy. Potem temperatury będą dalej rosły. To efekt nadciągającego do Polski ciepłego powietrza. W weekend ma się zacząć prawdziwe ocieplenie. Na zachodzie i południu kraju temperatury mogą przekroczyć 10 stopni na plusie. Takie temperatury mogą się utrzymać co najmniej do początku marca. Przeżyjemy więc prawdziwą wiosnę jeszcze w lutym. Co przyniesie nam zmianę? Obecnie nad Polską dominują wyże, suche i zimne. Wiadomo jednak, że dotrą do nas ciepłe masy powietrza, które dosłownie skasują mróz. Pod koniec lutego w całej Polsce (z wyjątkiem terenów górskich) przez całą dobę mają panować dodatnie temperatury. Niepokojącą wiadomością jest za to brak porządnych opadów. Służby hydro i meteo podkreślają, że od dawna nie mieliśmy z taką sytuacją, jak obecnie. De facto mówimy o suszy w lutym, co bardzo źle wróży wiośnie. Szczególnie zaniepokojeni są rolnicy. W większości kraju nie ma nawet śniegu, na którego topnienie można byłoby liczyć.

Lut 18, 2025 - 12:45
 0
Nadciąga drastyczna zmiana pogody. Takich wahań nikt się nie spodziewał
Panujące obecnie w Polsce mrozy są dość dokuczliwe. Aura po prostu odzwyczaiła nas od takich doznań. Tym mocniej odczujemy zmianę, która nadciąga do Polski. Za kilka dni uderzy w nas fala styczniowych upałów, bo inaczej tego zjawiska nie da się nazwać. Faktem jest, że pogodę w Polsce coraz bardziej cechuje zmienność i nieprzewidywalność, czego dowodem jest nadchodząca zmiana. Ledwie zaliczyliśmy rekordowy mróz, a już mówimy o temperaturach rzędu kilkunastu stopni na plusie. Styczniowe "upały" mają nadejść lada dzień. Obecnie mamy najchłodniejszy okres tej zimy. Ostatni raz tak ekstremalne temperatury odnotowano w 1940 roku. W nocy z 16 na 17 lutego w Litworowym Kotle w Tatrach termometry wskazały -41,13 stopnia Celsjusza. To rekord zimna w Polsce. Mróz ściska dalej, zimno jest w całej Polsce i tak będzie przez najbliższe kilka dni. Co potem? Przyjdzie zmiana, ale równie drastyczna. Do Polski nadciągnie fala ciepłego powietrza, które podniesie temperaturę o dwadzieścia lub więcej stopni do góry. To nie żart, w wielu miejscach spodziewamy się kilkunastu stopni na plusie. Ale po kolei. Według prognoz zima w Polsce utrzyma się jeszcze kilka dni, po czym ma nadejść zmiana pogody. Do naszego kraju zacznie napływać coraz cieplejsze powietrze, które sprawi, że na przełomie tygodnia temperatura w niektórych regionach wyraźnie przekroczy 10 st. C. Ciepło zapowiada się również początek marca. Zmiana będzie brutalna Nadchodzące dni zwiastują dla nas prawdziwy pogodowy rollercoaster. Będzie to trudne, bo czekają nas potężne dobowe wahania temperatury. Obecnie mamy około zera lub lekki mróz w ciągu dnia, w nocy temperatura spada do ok. 5-10 stopni poniżej zera. W najbliższe dni nocne mrozy odpuszczą tylko odrobinę, do 5-8 stopni poniżej zera, za to w dzień może być w okolicach 5-9 stopni na plusie. Jak to może wyglądać? Rzućmy okiem na prognozę dla Warszawy, czyli mniej więcej środek Polski. Największa zmiana jest spodziewana w stolicy w weekend. W sobotę w dzień ma być do 4 stopni na plusie i -8 w nocy. W poniedziałek będzie już 7 na plusie w dzień i 1 stopnień w nocy. Potem temperatury będą dalej rosły. To efekt nadciągającego do Polski ciepłego powietrza. W weekend ma się zacząć prawdziwe ocieplenie. Na zachodzie i południu kraju temperatury mogą przekroczyć 10 stopni na plusie. Takie temperatury mogą się utrzymać co najmniej do początku marca. Przeżyjemy więc prawdziwą wiosnę jeszcze w lutym. Co przyniesie nam zmianę? Obecnie nad Polską dominują wyże, suche i zimne. Wiadomo jednak, że dotrą do nas ciepłe masy powietrza, które dosłownie skasują mróz. Pod koniec lutego w całej Polsce (z wyjątkiem terenów górskich) przez całą dobę mają panować dodatnie temperatury. Niepokojącą wiadomością jest za to brak porządnych opadów. Służby hydro i meteo podkreślają, że od dawna nie mieliśmy z taką sytuacją, jak obecnie. De facto mówimy o suszy w lutym, co bardzo źle wróży wiośnie. Szczególnie zaniepokojeni są rolnicy. W większości kraju nie ma nawet śniegu, na którego topnienie można byłoby liczyć.