
Zespół Williamsa w zeszłym roku niezbyt dobrze wypadał na mokrym torze, ale w tym najwyraźniej wiele uległo zmianie. W deszczowym GP Australii Alex Albon pojechał bezbłędny wyścig, aby na metę wjechać na piątej pozycji, zdobywając sporo punktów dla zespołu. Mniej szczęścia miał Carlos Sainz, który rozbił się już na samym początku wyścigu w trakcie neutralizacji toru. Hiszpan przez radio komunikował, że poczuł nagły wzrost momentu obrotowego na kołach, a później potwierdził, że zespół zidentyfikował problem.